Szczęście


Od czego to się wszystko zaczęło

Jestem kłębkiem nerwów. 
Zawsze taka byłam. Gdy inni się nie stresowali, ja chciałam zapaść się pod ziemię. 
I tak jest nawet teraz. Stresuje się tym co się może wydarzyć, ale przecież nie jest powiedziane, że musi. 

Lubie rozmyślać nad sensem życia, co by było gdyby. Wybierając dziennikarstwo jako moją ścieżkę zawodową, nie sądziłam, że to mnie, aż tak zainteresuje. 

Studia wybrałam od tak. Ruszyła rejestracja a ja po prostu wybrałam dziennikarstwo. Bez zastanowienia, bez rozmyślania nad swoją przyszłością. 

Kiedyś wydawało mi się, że studia są dla naprawdę wybitnych jednostek, bałam się, że nie jestem wystarczająco inteligentna, żeby móc studiować. 

Gdy zaczęłam moją przygodę z uniwersytetem zobaczyłam jak to naprawdę jest studiować. Zawsze myślałam, że na studiach będę inaczej się czuć, niż jak w technikum. Ale tak nie było. 

Tak naprawdę każdy może studiować bez względu na wynik maturalny. No chyba, że chce iść na medycynę, bądź prawo. 


Moi wykładowcy szybko wybili nas ze złudnego przeświadczenia, że po studiach od razu dostaniesz pracę. Pamiętam moją pierwszą odpowiedź, dlaczego wybrałam taki kierunek. Co ja odpowiadałam? Taki impuls i, że chyba nie chce w tym siedzieć a jak już to w gazecie. 


Od samego początku nie wyobrażałam sobie pracy w telewizji, bądź radiu. Ciekawe czemu 

Gdy byłam na trzecim roku mnie olśniło. Wiedziałam, że chce się zająć marketingiem (a mieliśmy mało wykładów na ten temat) i chce założyć swojego bloga.

Czy jestem szczęśliwa?
To prawda, że bloga nikt nie czyta i nie jest popularny bo tak naprawdę mi na tym nie zależy. Cieszę się, że mogę poćwiczyć swoje pisanie. Świadomość tego, że robię coś dobrze jest najlepszym uczuciem. Na pomysł bloga wpadł mój chłopak. Zawsze mi powtarzał, że mam do tego dar i mam dużo rzeczy o których mogła bym napisać.

Na razie się w to wszystko wdrażam. Mam 20 rzeczy, które chciała bym poruszyć i napisać co o tym myślę, ale stwierdziłam, że będzie fajnie gdy trochę opowiem o swoich doświadczeniach teraźniejszych.

Jestem szczęśliwa bo jestem zdrowa, mam swojego wymarzonego bloga, który kiełkuje, mam staż w bardzo dobrej firmie, mam co jeść i przede wszystkim uczę się żyć, z tym, że bardzo łatwo się denerwuję.

Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że moje życie będzie tak wyglądać to z pewnością, bym nie uwierzyła. Zawsze myślałam, że droga spełnienia marzeń wcale nie jest taka ciężka i jest to wymysł bogatych ludzi, żeby mieli jakąś historyjkę do opowiadania. Teraz widzę, tego głębszy sens.
Miałam dzisiaj ogromnego lenia, żeby wstać i pójść na staż, ale to zrobiłam bo wiem, że warto się starać i warto dać z siebie wszystko nawet wtedy, gdy się nam po prostu nie chce.
Mam nadzieję, że moje marzenie o wydaniu książki też się kiedyś spełni a ja usiądę na bujanym fotelu i się uśmiechnę, że moje życie wyglądało tak jak je zaplanowałam.


Miłego dnia,
Realizujcie i spełniajcie swoje marzenia.
Nie dla innych , tylko dla siebie.
Naprawdę warto.

No comments