Bez nich


Jak sobie radzić bez rodziców? 


Gdy patrzę na niektórych moich znajomych wydaje mi się, że oni nie potrafią sobie bez nich poradzić. Mieszkają w innym mieście a pranie przywożą do mamy, od niej biorą jedzenie a co najgorsze - pieniądze. Mama pracuje 10 godzin dziennie i haruję tylko po to, żeby jej dziecko nie musiało iść do pracy w wieku 26 lat. 
Dla mnie to jest straszna kpina. Rozumiem, że rodzice chcą pomóc ale kosztem czego? 
Może ja inaczej podchodzę do życia, ale nie wyobrażam sobie tego, że wiem, że moja mama bardzo ciężko pracuje tylko po to, żebym ja mogła żyć ponad stan. 

Gdy zmarła moja mama bardzo to przeżyłam, potrzebowałam pomocy specjalistów. Brałam tabletki uspakajające, często łapałam depresję, bo nie wyobrażałam sobie życia bez mojej mamy. Ona chorowała i chyba każdy z nas brał pod uwagę to, że może umrzeć w każdym momencie. Strasznie się męczyła a mi serce pękało, gdy odwiedzaliśmy ją w szpitalu. To pewnie dlatego do tej pory mam problem ze szpitalami i za każdym razem łamie mi się serce, gdy muszę tam iść. 

Pamiętam pierwsze dni bez niej. Wydawało mi się, że wszystko jest dobrze. Miałam 11 lat i mogłam poprzestawiać meble tak jak chciałam, robiłam pranie, sprzątałam, gotowałam. Czułam się jak dorosła osoba. A przecież każdy z nas, gdy jest młody marzy o tym, żeby być już dorosłym. Tak naprawdę nie sądziłam, że mi jej brakuje. Wyrzuciłam z głowy to, że jej już nie ma. 
Dotarło do mnie to co się dzieję dopiero w święta, gdzie stało jedno puste nakrycie, które należało do niej.

Tak naprawdę ciężko o tym mówić, ale do tęsknoty i pustki, którą noszę do dnia dzisiejszego bardzo łatwo się przyzwyczaić. Nie wyobrażam sobie mojego życia inaczej i to jest smutne. Brakuje mi moje mamy do dnia dzisiejszego, gdy mam problemy nie mam nikogo kto wysłucha i nie będzie oceniał. 
Gdy zmarł mój tata i w wieku 19 lat zostałam sierotą, zaczęło mi nagle brakować wszystkiego. Włączonego telewizora cały dzień, porozrzucanych papierosów i całej sterty leków. 

Mój tata przez tydzień mi dokuczał, gdy poznikały mi wszystkie numery. Dzwonił do mnie i się nie odzywał a ja się tylko denerwowałam, że dostaje głuche telefony. Pewnego dnia zadzwonił do mnie, gdy powieszałam pranie i zaczął się śmiać do słuchawki a ja na dworze usłyszałam jego śmiech. Pamiętam, że byłam na niego wściekła, ale zaraz po tym obydwoje się śmialiśmy, że tak łatwo mnie wkręcić.. Brakuje mi tego, tato.

Jeśli kiedykolwiek przydarzy Wam się pożegnać z osobami, które kochacie pamiętajcie o tym co dla was zrobili, czego was nauczyli. Łatwiej jest wtedy pogodzić się z losem. Mimo tego, że brakuje mi tego, że ktoś do mnie dzwoni i mówi : "co chcesz na obiad", "gdzie jesteś? o której będziesz w domu". Zawsze myślę, o tym, że mogłam ich poznać i spędzić chociaż kilka lat razem. 

Nie szukajcie nikogo na siłę. Jeśli ktoś ma was pokochać to to zrobi, pokochajcie samych siebie bez adoracji innych. Starajcie się dla siebie, nie myślcie o tym w jakiej beznadziejnej sytuacji się znaleźliście tylko z uśmiechem patrzcie w przyszłość.
Rodzicom najbardziej zależy na naszym szczęściu i spełnieniu. 

Po pogrzebie mojego taty pojechałam z przyjaciółmi nad jezioro, śmiałam się, jadłam lody i nie myślałam o tym, że godzinę temu pochowałam swojego tatę. Wyrzuciłam z głowy to, że zostałam sierotą, że nie zaprowadzi mnie do ołtarza i, że nie pozna moich dzieci.
Każdy przechodzi żałobę na swój sposób. To, że ktoś nie ubiera się na czarno i publicznie nie płaczę nie oznacza, że nie cierpi. 
Pamiętajcie o tym, gdy zaczniecie oceniać inne osoby.

Moja babcia nadal nie potrafi mnie pokochać i zrozumieć tego, że ja nie chcę być smutnym człowiekiem. Chcę być szczęśliwa, chcę podróżować, chce mieć dobrą pracę a dzieci w wieku w którym będę na nie gotowa a obecnie kompletnie nie jestem. 

Cierpię każdego dnia, myśląc o tym dlaczego to właśnie mnie spotkał taki los. Nie mogę pogodzić się z tym, ale nie chcę być smutna i się dołować. Życie jest mimo wszystko piękne i właśnie na tych pozytywnych stronach powinniśmy się skupić.

Mam wiele siły, która prowadzi mnie przez życie. I nie poddam się dopóki nie przestanę wierzyć, że to wszystko co się dzieję w moim życiu jest po coś, że to co przechodzimy nie jest przypadkowe, że  ma to głębszy sens.






żródło:pinterest/MichaelBonnell

No comments